Rynek walutowy 07-11.08.06
2011-08-20 06:00:00

Reklama:


Rynek walutowy 07-11.08.06 Idąc dalej tym tropem można spodziewać się ogólnego pogorszenia nastrojów a co za tym idzie spadku awersji do ryzyka, które przełoży się również na mniejszą chęć inwestowania w gospodarki krajów rozwijających się. Jednak istotnych poziomów technicznych EURUSD 1,2950, gdzie rysują się szczyty z maja 2006 roku a także najwyższe poziomy od połowy 2005 roku, nie udało się przebić, a inwestorzy zaczęli się już godzić z myślą, że FED ma się ku końcowi. Rynek walutowy 07-11.08.06 Rynek walutowy 07-11.08.06 Początek tygodnia rozpoczynaliśmy zastanawiając się, co zrobi Rezerwa Federalna w Stanach podczas zbliżającego się posiedzenia w sprawie stóp procentowych. Wcześniejsze publikacje makroekonomiczne, w tym głównie piątkowe wyniki z rynku pracy, wydawały się potwierdzać tezę, że gospodarka amerykańska zwalnia a co za tym idzie strona zwolenników łagodnej polityki monetarnej zaczęła przeważać. Sytuacja taka w krótkim terminie na pewno nie była korzystna dla amerykańskiego dolara, gdyż ograniczała szansę na dalszy wzrost rentowności amerykańskich obligacji a co za tym idzie inwestorzy przestali pompować kapitał na rynek długu. Przeczucie inwestorów tym razem okazało się słuszne. Rezerwa Federalna zdecydowała się pozostawić stopy na niezmienionym poziomie 5,25%, zostawiając sobie jednak drzwi otwarte na dalsze podwyżki w przypadku, gdyby bieżące dane makroekonomiczne sugerowały, że ryzyko inflacyjne w dalszym stopniu występuje. Stwarza to sytuację, gdzie inwestorzy w dalszym ciągu śledzić będą bieżące dane makroekonomiczne a jakiekolwiek ślady wyższej inflacji będą dobrymi argumentami, żeby w krótkim terminie kupować amerykańską walutę. Jednak w dłuższym okresie podejście inwestorów może zacząć się nieznacznie zmieniać. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na uzasadnienie decyzji przez Rezerwę Federalną : "Chociaż inflacja w dalszym stopniu kształtuje się na wysokim poziomie, przekraczającym cel FEDu, to jednak oczekiwane spowolnienie gospodarcze a także opóźniony efekt ostatnich podwyżek będzie oddziaływał na spadek inflacji w dłuższym terminie". Szczególnie niepokojący jest fragment o spowolnieniu gospodarczym, który w dłuższym terminie może niekorzystnie przełożyć się na całościową światową koniunkturę i nawet, jeżeli bieżące dane makroekonomiczne w Strefie Euro czy w Polsce w dalszym ciągu wskazywać będą poprawę, giełdy tych regionów mogą zacząć stopniowo podążać zgodnie z kierunkiem wytyczonym im przez parkiety za oceanem. Pozostają, więc bezpieczne aktywa, czyli rynek obligacji i to głównie w gospodarkach krajów rozwiniętych, gdzie przewagą rynku amerykańskiego nad rynkiem europejskim, czy japońskim jest fakt, że wraz z końcem podwyżek stóp procentowych rynek powoli zacznie wyceniać obniżki, które pewnie z niewielkim opóźnieniem również nadejdą. Obniżki stóp procentowych pociągną za sobą spadek rentowności obligacji a co za tym idzie wzrost ich cen, gdzie przy długoletnich papierach od 5 do 10 lat do terminu zapadalności spadek stóp rentowności z 5% do powiedzmy 3% w perspektywie 3 lat daje roczną stopę zwrotu w okolicach 10%-12%, co wydaje się całkiem korzystną alternatywą w gorszych okresach. W długim terminie spodziewamy się, więc, że dolar będzie jedną z atrakcyjniejszych walut, jednak na razie skupmy się na bieżącym okresie a w tym wypadku w dalszym ciągu możliwe jest podejście kursu EURUSD w okolice 1,29 w przypadku gdyby bieżące dane makroekonomiczne okazywały się poniżej oczekiwań, jednak już poziomy w okolicach 1,2800 można uznać za atrakcyjne do sprzedaży tej pary walut. Zachowanie się amerykańskiego dolara ma bezpośrednie przełożenie również na sytuację w Polsce, gdzie dane wspierające dolara z reguły przyczyniają się do osłabienia złotego. Zanim jednak przejdziemy do sytuacji na rynku polskim przyjrzyjmy się, co wydarzyło się w Stanach, po za wcześniej wspomnianym posiedzeniem Rezerwy Federalnej. Publikacje mijającego tygodnia jasnego obrazu, co do kondycji amerykańskiej gospodarki nam nie przedstawiły. Z jednej strony nieznacznie słabsze okazały się wyniki z rynku pracy, gdzie liczba nowozarejstrowanych bezrobotnych wyniosła 319 000 ( oczekiwano 315 000), a z drugiej ożywienie wykazał wewnętrzny rynek konsumencki, gdzie sprzedaż detaliczna wzrosła o 1,4% m/m, podczas gdy rynek spodziewał się wyników w okolicach 0,6% Negatywnie zaskoczył nas natomiast deficyt handlowy, który w czerwcu wyniósł 64,8 mld USD nieznacznie powyżej oczekiwanych 64 mld USD a dodatkowo zrewidowano dane za maj z 63,8 do 64,9. Ważniejsze publikacje zaplanowane są jednak dopiero w nadchodzącym tygodniu, gdzie szczególną uwagę należy zwrócić na wyniki inflacji cen konsumentów (spodziewany wzrost o 4,2%% r/r po wzroście o 4,3% r/r w czerwcu) a także inflacja cen producentów (spodziewany wzrost o 0,4% m/m, po wzroście o 0,5%). Rynek walutowy 07-11.08.06 Nie bez znaczenie będzie również rynek nieruchomości, gdzie poznamy noworozpoczęte inwestycje budowlane oraz zezwolenia na budowę. W obu przypadkach spodziewany jest spadek. Podsumowując, rynek EURUSD, spodziewamy się, że amerykańska waluta w dalszym stopniu będzie zyskiwać na wartości, a każdy wzrost kursu powyżej 1,2800 należy uznać za atrakcyjny do transakcji sprzedaży. Pierwszym poważnym poziomem wsparcia są okolice 1,2680 a następnie 1,2470, gdzie poziomy te na przełomie maja i czerwca wielokrotnie stanowiły silną barierę, przy której poziom EURUSD zawracał. Spodziewane umocnienie dolara na pewno nie wspomoże polskiej złotówki, gdzie kurs EURPLN przez ostatnie tygodnie zachowuje się dokładnie odwrotnie do sytuacji na EURUSD, gdzie umocnienie dolara powoduje osłabienie polskiej waluty. Dobre wyniki z polskiej gospodarki mogą mieć w tym wypadku niewielkie znaczenia. Kolejny przykład obojętności inwestorów na wyniki lokalne wyniki mieliśmy w dniu dzisiejszym, kiedy to poznaliśmy czerwcowe saldo na rachunku obrotów bieżących, gdzie po raz pierwszy od czerwca zeszłego roku odnotowaliśmy nadwyżkę,która wyniosła 160 mln EUR (oczekiwano deficytu na poziomie 158 mln EUR). Dodatnio saldo odnotowano również w bilansie handlowym, który wyniósł 61 mln EUR. Zarówno eksport jak i import odnotowały nieznacznie niższą dynamikę wzrostu niż w maju, jednak wyniki te w dalszym ciągu są wysokie ( eksport + 16,8% r/r – 7,756 mln EUR, oraz import +13,8% - 7,695 mln EUR). Polska waluta tylko nieznacznie się umocniła. Wydarzenia polityczne na razie dają nam od siebie odpocząć, jednak nie można zapominać, ze coraz większymi krokami zbliżają się wybory parlamentarne, a także głosowanie nad budżetem. Swoją kampanię wyborczą rozpoczął już na pewno Andrzej Lepper domagając się kolejnych środków dla rolników, którzy dotknięci zostali ostatnimi powodziami. Przypomnijmy, że ostatnio rząd już obiecał pomoc w wysokości 500 mln PLN dla rolników dotkniętych efektami suszy. Z tematem budżetu wstrzymajmy się jednak do września. Natomiast w nadchodzącym tygodniu inwestorzy przyglądać się będą wynikom PKB w II kwartale, które poznamy w poniedziałek a także późniejszym informacjom na temat inflacji cen konsumentów oraz producentów, które odpowiedzą nam na coraz częściej pojawiające się pytanie czy Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na ewentualne podwyżki w 2007 roku. Pamiętajmy jednak, że w pierwszej kolejności należy skupić się na wynikach za oceanu, gdzie każda informacja wspierającą dalszy wzrost gospodarczy oraz zwiększająca szansę na podwyżki stóp procentowych przyczyni się do osłabienia naszej waluty.