25 lat wiezienia za zabojstwo kobiety poznanej w internecie
0000-00-00 00:00:00
Reklama:
Na 25 lat więzienia skazał Sąd
Okręgowy w Łodzi 49-letniego mieszkańca Wrocławia Piotra K.,
oskarżonego o zabójstwo łodzianki poznanej przez internet.
Proces miał charakter poszlakowy i toczył się ponad 2,5 roku.
Prokurator domagał się dla oskarżonego dożywocia. Obrona wnosiła o
uniewinnienie. Po ogłoszeniu wyroku oskarżony płakał i krzyczał,
że jest niewinny: nie zrobiłem tego, ja nigdy nie zabiłem
człowieka, popełniono zbrodnię sądową. W końcu poprosił o
wyprowadzenie go z sali.
Do zabójstwa doszło w marcu 2004 roku. W mieszkaniu na łódzkim
Widzewie odkryto wówczas zwłoki Wiesławy K. - właścicielki agencji
reklamowej, znanej w środowisku artystycznym Łodzi. Zmarła miała
liczne rany zadane nożem.
}
Jak ustalono, ofiara i zabójca poznali się przez internet. Aby
zatrzymać podejrzanego, policjanci założyli na jednym z portali
konto do nawiązywania znajomości. Na ogłoszenie odpowiedziało
ponad 600 osób, w tym mężczyzna, który wcześniej korespondował z
łodzianką; przez pewien czas podtrzymywali z nim korespondencję.
W tym czasie ustalono i zatrzymano podejrzanego; okazał się nim
49-letni obecnie Piotr K. (wówczas nazywał się Łucjan H., ale w
areszcie zmienił imię i nazwisko), mieszkaniec Wrocławia, który
wynajmował tam mieszkanie, posługując się sfałszowanymi dowodami
osobistymi. W jego mieszkaniu znaleziono notatki z opisami
kilkudziesięciu kobiet i mapy różnych miast z zaznaczonymi
adresami mieszkań.
Mężczyzna był już w przeszłości karany za kradzieże, włamania i
rozbój; w więzieniach spędził ponad 10 lat. Od 2000 roku
poszukiwany był listem gończym, po tym gdy nie wrócił do więzienia
z przerwy w odbywaniu kary.
Piotr K. od początku nie przyznawał się do zabójstwa kobiety;
zmieniał jednak wyjaśnienia. Początkowo twierdził, że nie był w
Łodzi od 20 lat; później przyznał się, że podając nieprawdziwe
imię poznał poszkodowaną kobietę na jednym ze znanych portali
internetowych w dziale ogłoszeń towarzyskich.
Wyjaśnił, że przez kilka miesięcy rozmawiali ze sobą za pomocą
komunikatora gadu-gadu, a w końcu kobieta zaprosiła go do Łodzi.
Utrzymywał, że spotkał się z nią pod koniec lutego, a nie w marcu,
kiedy doszło do zabójstwa.
Obrońca przekonywała, że oskarżony znalazł się w tej sprawie
przypadkowo, a zabójcą jest konkubent ofiary, który był jej winien
pieniądze. Zdaniem obrony, mężczyzna spotykał się z wieloma
kobietami, także z ofiarą, ale to nie oznacza, że ją zabił.
}
Według oskarżyciela, który domagał się dla Piotra K. dożywocia,
kluczowymi dowodami w sprawie są ślady linii papilarnych
mężczyzny, odkryte na znalezionej w mieszkaniu ofiary butelce,
analiza połączeń, a także zapis rozmowy przeprowadzonej drogą
internetową pomiędzy K. a ofiarą oraz ślady nasienia znalezione w
mieszkaniu zgodne z DNA oskarżonego.
Sąd przesłuchał w tej sprawie kilkunastu biegłych m.in. z zakresu
psychologii, psychiatrii, mikrobiologii, chemii i informatyki oraz
ponad 100 świadków.
Uznając Piotra K. za winnego zabójstwa sąd zaznaczył, że choć
proces miał charakter poszlakowy, to były poszlaki, których
logiczny ciąg jest wyczerpany i zamknięty. Prowadzi on do
jednego wniosku - sprawcą zabójstwa Wiesławy K. jest Piotr K. -
mówił sędzia Jarosław Bolek.
Sędzia podkreślił, że żaden ze świadków, którzy mieli zapewnić
oskarżonemu alibi na dzień zabójstwa - iż nie było go wtedy w
Łodzi - nie potwierdził, aby spotkał się wtedy z oskarżonym lub
rozmawiał z nim telefonicznie.
Wymierzając karę 25 lat więzienia, sąd podkreślił, że oskarżony
był wcześniej karany, prowadził pasożytniczy tryb życia i w
momencie popełnienia przestępstwa był uciekinierem z zakładu
karnego. Zaznaczył także, że kara ta będzie biegła dopiero od
momentu, kiedy K. odsiedzi poprzedni wyrok.
Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca już zapowiedział apelację.
TAGI: proces, morderstwo, kobieta, łódź, internet, więzienie
0000-00-00 00:00:00
Reklama:
Na 25 lat więzienia skazał Sąd
Okręgowy w Łodzi 49-letniego mieszkańca Wrocławia Piotra K.,
oskarżonego o zabójstwo łodzianki poznanej przez internet.
Proces miał charakter poszlakowy i toczył się ponad 2,5 roku.
Prokurator domagał się dla oskarżonego dożywocia. Obrona wnosiła o
uniewinnienie. Po ogłoszeniu wyroku oskarżony płakał i krzyczał,
że jest niewinny: nie zrobiłem tego, ja nigdy nie zabiłem
człowieka, popełniono zbrodnię sądową. W końcu poprosił o
wyprowadzenie go z sali.
Do zabójstwa doszło w marcu 2004 roku. W mieszkaniu na łódzkim
Widzewie odkryto wówczas zwłoki Wiesławy K. - właścicielki agencji
reklamowej, znanej w środowisku artystycznym Łodzi. Zmarła miała
liczne rany zadane nożem.
}
Jak ustalono, ofiara i zabójca poznali się przez internet. Aby
zatrzymać podejrzanego, policjanci założyli na jednym z portali
konto do nawiązywania znajomości. Na ogłoszenie odpowiedziało
ponad 600 osób, w tym mężczyzna, który wcześniej korespondował z
łodzianką; przez pewien czas podtrzymywali z nim korespondencję.
W tym czasie ustalono i zatrzymano podejrzanego; okazał się nim
49-letni obecnie Piotr K. (wówczas nazywał się Łucjan H., ale w
areszcie zmienił imię i nazwisko), mieszkaniec Wrocławia, który
wynajmował tam mieszkanie, posługując się sfałszowanymi dowodami
osobistymi. W jego mieszkaniu znaleziono notatki z opisami
kilkudziesięciu kobiet i mapy różnych miast z zaznaczonymi
adresami mieszkań.
Mężczyzna był już w przeszłości karany za kradzieże, włamania i
rozbój; w więzieniach spędził ponad 10 lat. Od 2000 roku
poszukiwany był listem gończym, po tym gdy nie wrócił do więzienia
z przerwy w odbywaniu kary.
Piotr K. od początku nie przyznawał się do zabójstwa kobiety;
zmieniał jednak wyjaśnienia. Początkowo twierdził, że nie był w
Łodzi od 20 lat; później przyznał się, że podając nieprawdziwe
imię poznał poszkodowaną kobietę na jednym ze znanych portali
internetowych w dziale ogłoszeń towarzyskich.
Wyjaśnił, że przez kilka miesięcy rozmawiali ze sobą za pomocą
komunikatora gadu-gadu, a w końcu kobieta zaprosiła go do Łodzi.
Utrzymywał, że spotkał się z nią pod koniec lutego, a nie w marcu,
kiedy doszło do zabójstwa.
Obrońca przekonywała, że oskarżony znalazł się w tej sprawie
przypadkowo, a zabójcą jest konkubent ofiary, który był jej winien
pieniądze. Zdaniem obrony, mężczyzna spotykał się z wieloma
kobietami, także z ofiarą, ale to nie oznacza, że ją zabił.
}
Według oskarżyciela, który domagał się dla Piotra K. dożywocia,
kluczowymi dowodami w sprawie są ślady linii papilarnych
mężczyzny, odkryte na znalezionej w mieszkaniu ofiary butelce,
analiza połączeń, a także zapis rozmowy przeprowadzonej drogą
internetową pomiędzy K. a ofiarą oraz ślady nasienia znalezione w
mieszkaniu zgodne z DNA oskarżonego.
Sąd przesłuchał w tej sprawie kilkunastu biegłych m.in. z zakresu
psychologii, psychiatrii, mikrobiologii, chemii i informatyki oraz
ponad 100 świadków.
Uznając Piotra K. za winnego zabójstwa sąd zaznaczył, że choć
proces miał charakter poszlakowy, to były poszlaki, których
logiczny ciąg jest wyczerpany i zamknięty. Prowadzi on do
jednego wniosku - sprawcą zabójstwa Wiesławy K. jest Piotr K. -
mówił sędzia Jarosław Bolek.
Sędzia podkreślił, że żaden ze świadków, którzy mieli zapewnić
oskarżonemu alibi na dzień zabójstwa - iż nie było go wtedy w
Łodzi - nie potwierdził, aby spotkał się wtedy z oskarżonym lub
rozmawiał z nim telefonicznie.
Wymierzając karę 25 lat więzienia, sąd podkreślił, że oskarżony
był wcześniej karany, prowadził pasożytniczy tryb życia i w
momencie popełnienia przestępstwa był uciekinierem z zakładu
karnego. Zaznaczył także, że kara ta będzie biegła dopiero od
momentu, kiedy K. odsiedzi poprzedni wyrok.
Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca już zapowiedział apelację.
TAGI: proces, morderstwo, kobieta, łódź, internet, więzienie